Czym jest wola: Kluczowa rola w psychosyntezie Roberto Assagiolego
Czy wola to tylko siła charakteru? Czy chodzi o zaciskanie zębów i doprowadzanie spraw do końca za wszelką cenę? Roberto Assagioli twierdził, że to coś znacznie więcej. W jego koncepcji psychosyntezy wola nie jest twardą kontrolą ani moralnym przymusem, lecz żywym centrum naszej świadomości – miejscem, w którym rodzi się wybór, kierunek i sens. To dzięki niej nie jesteśmy jedynie zbiorem reakcji, emocji i impulsów, ale stajemy się autorami własnego życia. Jeśli więc kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego mimo wiedzy i dobrych intencji wciąż coś w Tobie się rozprasza, konfliktuje lub sabotuje – odpowiedź może prowadzić właśnie do woli. Nie tej surowej i napiętej, lecz dojrzałej, integrującej i świadomej.
Co znajdziesz w tym artykule:
Toggle“Good will is the will directed toward constructive and unifying purposes.”
Roberto Assagioli, pisząc o „dobrej woli”, dotyka czegoś znacznie subtelniejszego niż potocznie rozumiana siła charakteru. Silna wola może być imponująca — potrafi przeforsować decyzję, wytrwać mimo przeciwności, doprowadzić projekt do końca.
Ale sama w sobie nie mówi jeszcze nic o kierunku, w jakim zmierza człowiek. Można być skutecznym i jednocześnie niszczącym; zdeterminowanym, a jednak wewnętrznie rozdartym. Dlatego Assagioli odróżniał wolę silną od woli dobrej.
Dobra wola nie polega jedynie na tym, że „chcę i zrobię”. Ona zakłada pytanie: ku czemu kieruję swoją energię? Czy moje działanie buduje, czy rozbija? Czy integruje mnie wewnętrznie, czy wzmacnia konflikt między moimi częściami?
W tym sensie dobra wola jest wolą ukierunkowaną na rozwój — nie tylko osobisty sukces, lecz wzrost świadomości, spójność wewnętrzną i dobro, które przekracza wąskie ego. To wola, która nie walczy z emocjami ani nie tłumi impulsów, ale potrafi je zharmonizować, nadać im sens i włączyć w większą całość.
Assagioli widział w niej siłę jednoczącą — taką, która scala rozproszone aspekty osobowości wokół świadomego „ja”. Dobra wola nie jest twardą kontrolą ani przymusem, lecz dojrzałą decyzją, by działać w sposób konstruktywny.
Jej miarą nie jest jedynie skuteczność, lecz jakość skutków: czy to, co robię, pogłębia życie, czy je zubaża; czy buduje relacje, czy je instrumentalizuje; czy prowadzi mnie bliżej mojego autentycznego centrum.
W tym sensie dobra wola jest już krokiem w stronę wymiaru transpersonalnego. Otwiera człowieka na wartości, które przekraczają doraźny interes i chwilową ambicję. To nie tylko „mogę”, lecz „wybieram to, co jednoczy”.
I właśnie dlatego dla Assagiolego była ona wyrazem dojrzałości psychicznej — momentem, w którym wola przestaje być narzędziem ego, a staje się świadomą siłą integrującą całe życie.
Dobra wola: Gwiaździsty diagram psychosyntezy
Wola w ujęciu Roberto Assagiolego nie jest jedynie siłą charakteru ani impulsem do działania. W jego modelu psychosyntezy, przedstawionym w słynnym Gwiaździstym diagramie, wola zajmuje centralne miejsce, bezpośrednio powiązane ze świadomym „Ja”.
To umieszczenie nie jest przypadkowe – symbolizuje niezwykle ścisły związek między naszą samoświadomością a zdolnością kierowania własnym życiem.
Świadome „Ja” w modelu Assagiolego to punkt centralny, „czyste centrum świadomości”, które obserwuje, odbiera doświadczenia i decyduje, jak nimi zarządzać. Diagram gwiazdy pomaga zrozumieć, że wola nie funkcjonuje odizolowana.
Poprzez nią „Ja” oddziałuje na inne funkcje psychiczne – myśli, emocje, intuicję, wyobraźnię, instynkty i potrzeby ciała – kierując nimi w sposób spójny i harmonijny. W praktyce oznacza to, że wola jest narzędziem integracji: scala rozproszone elementy osobowości w jedną, świadomą całość.
Assagioli podkreśla, że „Ja” i wola są różne od zmiennych narzędzi psychiki, takich jak myśli, emocje czy odczucia ciała. Te ostatnie są instrumentami doświadczenia – zmienne, nietrwałe i podatne na wpływy zewnętrzne.
Wola natomiast jest stabilnym centrum, które pozwala „Ja” kierować tymi instrumentami w sposób świadomy. W tym sensie wola jest nie tylko zdolnością do podejmowania decyzji, lecz czynnikiem kierującym całym życiem psychicznym i działaniem człowieka.
Doświadczenie świadomego „Ja” według Assagiolego można wyobrazić sobie jako stan, w którym powtarzamy sobie: „Jestem Centrum czystej świadomości, Centrum woli, zdolnym do kierowania wszystkimi funkcjami mojej osobowości”.
Nie chodzi tu o intelektualne zrozumienie, lecz o praktyczne urzeczywistnienie – poczucie stabilnego, niezmiennego „centrum” pośród chaosu emocji i zmieniających się impulsów. W tym centrum rodzi się dobra wola – zdolność do integrowania, wybierania i harmonizowania wszystkich aspektów siebie, zamiast pozwalania, by każda część walczyła o dominację.
Dlatego centralna pozycja woli na Gwiaździstym diagramie psychosyntezy nie jest jedynie graficzną ilustracją. To pokazuje, że wola jest rdzeniem aktywnej świadomości, która może kierować naszym życiem, integrować rozproszone funkcje psychiczne i prowadzić nas ku pełniejszemu doświadczeniu Jaźni.
To nie jest wola rozumiana jako twarda dyscyplina czy kontrola. To wola dojrzała, świadoma, ukierunkowana na rozwój, integrację i harmonię.
W ujęciu Assagiolego praca z wolą oznacza więc nie tylko podejmowanie decyzji, lecz świadome kształtowanie siebie i własnego życia, gdzie centrum „Ja” i centrum woli działają w pełnej synchronizacji. To fundament psychosyntezy, który pozwala człowiekowi nie tylko reagować na świat, lecz tworzyć życie zgodnie z własnym, świadomym wyborem.
Praktyczne ćwiczenie dezidentyfikacji i pracy z dobrą wolą
Aby świadomie rozwijać dobrą wolę, najpierw musimy nauczyć się dezidentyfikacji „ja” od doświadczeń i ego. Assagioli opracował w tym celu specjalne ćwiczenie, które pozwala odróżnić prawdziwe „Ja” – centrum czystej świadomości – od zmiennych treści psychiki: ciała, emocji, pragnień czy myśli. Ćwiczenie to prowadzi stopniowo, krok po kroku, do poczucia wewnętrznej stabilności i wzmocnienia woli.
Pierwszym etapem jest przygotowanie ciała i umysłu do świadomej introspekcji. Usiądź wygodnie, rozluźnij mięśnie, pozwól ciału odpocząć, uwolnij napięcie. Kręgosłup trzymaj wyprostowany, głowę lekko opuszczoną, oczy zamknij i weź kilka głębokich, spokojnych oddechów. To proste przygotowanie tworzy przestrzeń, w której świadomość może obserwować, a nie być pochłanianą przez zmienne wrażenia.
Kolejny etap to powolne, uważne rozdzielanie siebie od ciała. Powtarzaj w myślach: „Mam ciało, ale nie jestem swoim ciałem. Moje ciało może być zdrowe lub chore, wypoczęte lub zmęczone, ale to nie definiuje mojego prawdziwego Ja. Ciało jest moim narzędziem doświadczenia, a nie moim centrum istnienia.”
W miarę praktyki można skracać afirmację do kluczowego zdania: „Mam ciało, ale nie jestem swoim ciałem.”
To samo podejście stosujemy wobec emocji. Świadomość powinna stwierdzić: „Mam emocje, ale nie jestem swoimi emocjami. Mogą być zmienne, sprzeczne, czasem burzliwe, a ja pozostaję tym samym, stabilnym centrum. Mogę je obserwować, rozumieć i kierować nimi.”
Równie ważne jest oderwanie „ja” od pragnień: „Mam pragnienia, ale nie jestem swoimi pragnieniami. Mogą je przyciągać lub odpychać, zmieniać się w czasie, lecz one nie determinują mnie jako osoby. Mogę je rozpoznać i świadomie nimi zarządzać.”
Podobnie wygląda dezidentyfikacja od umysłu: „Mam umysł, ale nie jestem swoim umysłem. Myśli mogą być chaotyczne lub jasne, szybkie lub ospałe, lecz nie definiują mojego prawdziwego Ja. Umysł jest narzędziem poznania i działania, którym mogę kierować, ale nie jestem nim.”
Każdy z tych kroków buduje w nas zdolność obserwacji, dystansu i panowania nad własnym wnętrzem. To przygotowanie jest fundamentem doświadczania świadomego „Ja” – centrum czystej świadomości, w którym rodzi się wola.
W końcowej fazie ćwiczenia następuje afirmacja pełnej samoświadomości: „Jestem przekonany i potwierdzam, że jestem Centrum czystej świadomości; jestem Centrum woli, zdolnym kierować wszystkimi funkcjami mojej psychiki i ciała. JESTEM.”
To nie jest jedynie słowne powtarzanie formuły – to świadome urzeczywistnienie stabilnego, niezmiennego punktu w sobie. To centrum woli, które pozwala nie tylko obserwować, ale integrując wszystkie części psychiki, działać w pełni świadomie, harmonijnie i zgodnie z własnym wewnętrznym sensem.
Praktyka dezidentyfikacji w połączeniu z afirmacją świadomego „Ja” rozwija dobrą wolę – tę zdolność, która pozwala jednoczyć rozproszone części osobowości, kierować energią psychiczną i świadomie kształtować swoje życie, a nie jedynie reagować na zmienne impulsy czy emocje.
Podstawową funkcją woli jest wybór
Assagioli nie rozumiał woli jako napięcia mięśni psychicznych ani jako siły, która ma coś „przepchnąć”. W jego ujęciu wola nie jest przede wszystkim energią działania, lecz aktem decyzyjnym świadomości. Wybór jest momentem, w którym „ja” staje się realne.
Kiedy nie wybieramy, żyjemy w trybie automatycznym. Reagujemy na bodźce, powtarzamy schematy, poddajemy się emocjom, ulegamy presji otoczenia albo własnym impulsom. W takim stanie nasze życie jest wypadkową sił — biologicznych, psychologicznych, społecznych. To coś się w nas dzieje.
Natomiast akt wyboru jest czymś jakościowo innym. To chwila, w której pojawia się dystans między impulsem a działaniem. Pojawia się przestrzeń. A w tej przestrzeni pojawia się „ja”, które mówi: to wybieram, a tego nie wybieram.
Dla Assagiolego właśnie ten moment jest istotą woli.
Wybór oznacza, że nie jesteśmy tożsami z żadną pojedynczą częścią siebie. Nie jesteśmy wyłącznie gniewem, choć możemy go odczuwać. Nie jesteśmy wyłącznie lękiem, choć może on być silny. Nie jesteśmy nawet naszym pragnieniem sukcesu czy aprobaty. Wola jako zdolność wyboru daje nam możliwość powiedzenia: „Widzę te wszystkie impulsy — i decyduję, którym nadać kierunek”.
To dlatego w jego modelu psychosyntezy wola jest tak blisko świadomego „Ja” — osobowego centrum świadomości. Wybór jest aktem tego „Ja”. Gdy wybieramy, doświadczamy siebie jako sprawcy. Gdy nie wybieramy, jesteśmy niesieni przez prądy psychiki.
Co ważne, wybór nie zawsze oznacza działanie spektakularne. Czasem jest to bardzo subtelny akt: wybranie spokojnej reakcji zamiast wybuchu, wybranie szczerości zamiast manipulacji, wybranie długofalowej wartości zamiast chwilowej ulgi. Każdy taki akt wzmacnia poczucie wewnętrznej spójności, bo potwierdza, że to my kierujemy życiem, a nie przypadkowe fragmenty naszej osobowości.
Assagioli podkreślał też, że wybór jest fundamentem odpowiedzialności. Dopóki wierzymy, że „nie mieliśmy wyjścia”, dopóty pozostajemy w pozycji ofiary. W chwili, gdy uznajemy, że zawsze istnieje jakiś zakres wyboru — choćby minimalny — odzyskujemy moc sprawczą. Nawet jeśli nie możemy wybrać okoliczności, możemy wybrać postawę wobec nich.
W tym sensie wola nie jest tyranią nad sobą, lecz przestrzenią wolności. Jej podstawowa funkcja — wybór — czyni z człowieka istotę świadomą, zdolną do kształtowania własnej drogi. To dzięki wyborowi możemy integrować różne części siebie, nadawać sens doświadczeniom i kierować życiem w stronę, którą uznajemy za prawdziwie swoją.
Dlatego dla Assagiolego wola zaczyna się nie od siły, lecz od świadomości. A jej pierwszym i najważniejszym aktem jest właśnie wybór.
Przekraczanie poziomów świadomości
Kiedy mówimy o pracy na głębokim poziomie integracji osobowości w duchu psychosyntezy Roberto Assagiolego, nie chodzi już wyłącznie o korygowanie zachowań czy regulowanie emocji. Chodzi o przesunięcie punktu tożsamości. O wyjście z poziomu ego – czyli z poziomu identyfikacji z jedną częścią siebie – ku poziomowi transpersonalnemu, gdzie świadomość staje się szersza niż nasze role, lęki i ambicje.
Dlaczego poziom ego nie wystarczy?
Ego w rozumieniu psychologicznym jest potrzebne. Organizuje codzienne funkcjonowanie, dba o przetrwanie, chroni granice. Problem pojawia się wtedy, gdy utożsamiamy się z nim całkowicie. Wtedy każda wewnętrzna część walczy o dominację: perfekcjonista chce kontroli, wewnętrzne dziecko chce bezpieczeństwa, buntownik chce wolności. Ego próbuje to wszystko utrzymać w ryzach, często poprzez napięcie i kontrolę.
Na tym poziomie integracja jest ograniczona, bo każda decyzja jest filtrowana przez pytanie: „Co to mówi o mnie?”, „Czy nie stracę kontroli?”, „Czy będę bezpieczny?”. Ego boi się utraty swojej pozycji. A proces głębokiej integracji wymaga szerszej perspektywy – takiej, w której możemy zobaczyć wszystkie części jako elementy większej całości.
Poziom transpersonalny to przesunięcie tożsamości z „jestem tą częścią” na „mam tę część i mogę ją obserwować”. To wejście w świadomość, która nie jest już wciągnięta w konflikt, lecz potrafi go objąć. To doświadczenie, że jesteśmy czymś więcej niż nasze mechanizmy obronne i narracje o sobie.
I tutaj pojawia się rola wyobraźni, ciekawości i – co szczególnie istotne – jakości umysłu dziecka.
Dlaczego właśnie dziecka?
Bo dziecko ma naturalną zdolność wchodzenia „do środka” doświadczenia bez uprzedniego osądu. Nie analizuje w sposób sztywny, nie etykietuje natychmiast jako dobre lub złe. Dziecko jest zaciekawione. A ciekawość jest przeciwieństwem lęku.
Ego patrzy na wewnętrzny konflikt i mówi: „To zagrożenie, trzeba to kontrolować albo wyeliminować.”
Postawa dziecka mówi: „Co to jest? Jak to działa? Co chce mi pokazać?”
Ciekawość dziecka rozbraja opór. Dzięki niej możemy zajrzeć w głąb własnych sprzeczności bez natychmiastowej potrzeby ich naprawiania. To fundamentalne, bo integracja nie zaczyna się od naprawy, lecz od zrozumienia.
Wyobraźnia z kolei pozwala nam przekroczyć dosłowność ego. Ego operuje tym, co znane i przewidywalne. Wyobraźnia otwiera przestrzeń symbolu, obrazu, metafory. Umożliwia zobaczenie procesu „od środka” – nie tylko intelektualnie, lecz doświadczeniowo.
Możemy wyobrazić sobie nasze wewnętrzne części jako postacie, energie, głosy. Możemy wejść z nimi w dialog. To nie jest ucieczka w fantazję, lecz narzędzie poszerzenia świadomości.
Odwaga jest trzecim elementem. Bez niej transpersonalna perspektywa pozostaje teorią. Odwaga oznacza gotowość zobaczenia tego, co ego chciałoby ukryć: lęku, wstydu, zazdrości, potrzeby uznania. Ale gdy patrzymy z poziomu szerszej świadomości, te elementy przestają być wrogami. Stają się częściami, które domagają się miejsca w całości.
Proces „zobaczenia od środka” oznacza, że nie analizujemy siebie jak obiektu, lecz uczestniczymy w doświadczeniu jako świadome centrum. To subtelna różnica. Nie stoimy na zewnątrz i nie oceniamy, lecz wchodzimy w proces z uważnością, ciekawością i gotowością integracji.
Wyjście poza ego nie oznacza jego zniszczenia. Oznacza przekroczenie identyfikacji z nim. Z poziomu transpersonalnego ego staje się jednym z narzędzi, a nie tyranem. Wtedy „dobra” wola może naprawdę jednoczyć – nie poprzez kontrolę, lecz poprzez świadome, współczujące objęcie wszystkich aspektów osobowości.
To właśnie dlatego potrzebujemy w sobie dziecka. Bo dziecko nie boi się odkrywać. A bez odkrywania nie ma integracji. Bez wyobraźni nie ma dostępu do głębszych warstw psychiki. Bez odwagi nie ma transformacji.
Gdy te jakości łączą się z dojrzałą wolą, pojawia się możliwość pracy na poziomie, na którym osobowość nie jest już polem walki, lecz przestrzenią twórczej syntezy.
Podsumowanie
Słowa Jezusa: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” od wieków interpretowane były moralnie – jako wezwanie do prostoty, niewinności czy pokory. Ale można je odczytać również psychologicznie i rozwojowo, jako wskazówkę dotyczącą poziomów świadomości.
W tym sensie nie chodzi o powrót do niedojrzałości, lecz o odzyskanie jakości, które w dziecku są naturalne, a które dorosły często traci, zamykając się w strukturach ego.
Dziecko nie żyje jeszcze w sztywnej narracji o sobie. Nie jest przywiązane do roli, statusu, wizerunku. Nie broni koncepcji „kim jestem” za wszelką cenę. Jest otwarte, chłonne, zdolne do zachwytu. Jego ciekawość nie jest strategią – jest sposobem bycia. To właśnie ta otwartość czyni je zdolnym do przekraczania granic aktualnego rozumienia świata. Dziecko nie zakłada, że już wie. Ono chce zobaczyć.
Na poziomie pracy z wolą oznacza to coś fundamentalnego. Ego używa woli często do obrony swojego obrazu. Chce mieć rację, kontrolować, utrzymać spójność tożsamości. Wola na tym poziomie bywa napięta, reaktywna, podporządkowana lękowi.
Natomiast gdy odzyskujemy w sobie jakość dziecka, wola przestaje być narzędziem kontroli, a staje się narzędziem odkrywania. Nie pyta już tylko: „Jak utrzymać to, co znam?”, lecz: „Co jest prawdziwe? Co chce się we mnie rozwinąć?”
Królestwo niebieskie, rozumiane symbolicznie, można odczytać jako stan poszerzonej świadomości – przestrzeń, w której człowiek doświadcza jedności, sensu i wewnętrznej harmonii. Tu i teraz – nie kiedyś.
Nie wchodzi się tam przez siłę ego ani przez intelektualne konstrukcje. Wchodzi się przez otwartość, zdolność zdziwienia, gotowość porzucenia ograniczających identyfikacji. To jest właśnie moment przekroczenia poziomu ego ku poziomowi transpersonalnemu.
Aby to było możliwe, wola musi przejść przemianę. Z silnej staje się dobrą. Z kontrolującej – integrującą. Z broniącej tożsamości – służącą prawdzie. I właśnie tutaj ciekawość dziecka okazuje się kluczowa. Bo tylko ona pozwala spojrzeć w głąb siebie bez natychmiastowego osądu.
Tylko ona umożliwia zobaczenie własnych lęków, sprzeczności i cieni jako elementów procesu, a nie zagrożeń. Dziecko w nas nie boi się pytać i nie boi się nie wiedzieć. A przekraczanie poziomów świadomości zawsze zaczyna się od uznania, że to, co dotąd uważaliśmy za ostateczne, może być jedynie etapem.
W tym sensie słowa Jezusa stają się psychologicznym wezwaniem do odwagi bycia otwartym. Do zgody na to, że rozwój wymaga porzucenia sztywnego „ja”. Do przyjęcia postawy, w której wola nie służy obronie ego, lecz prowadzi ku większej całości.
Gdy łączy się dojrzała wola z dziecięcą ciekawością, powstaje przestrzeń transformacji. Wtedy człowiek nie cofa się do dzieciństwa, lecz przekracza siebie.
I może właśnie to jest najgłębsze znaczenie tego zdania – że aby wejść w wyższy wymiar świadomości, musimy stać się wystarczająco odważni, by znów patrzeć jak dziecko: bez uprzedzeń, z zachwytem, z gotowością uczenia się. Wtedy wola przestaje być narzędziem walki, a staje się bramą do jedności.
FAQ – Znaczenie woli w psychosyntezie Roberto Assagiolego
1. Czym jest wola w psychosyntezie i dlaczego jest tak ważna?
Wola w psychosyntezie to świadoma zdolność kierowania własnym życiem i integracji rozproszonych części osobowości. Według Roberto Assagiolego jest centralnym elementem świadomego „Ja”, dzięki któremu możemy harmonijnie regulować emocje, myśli, pragnienia i ciało. Bez woli nasze życie staje się chaotyczne, a decyzje często podporządkowane impulsom lub lękom.
2. Co to jest Gwiaździsty diagram psychosyntezy i jak pokazuje rolę woli?
Gwiaździsty diagram psychosyntezy to model opracowany przez Assagiolego, który przedstawia świadome „Ja” w centrum naszej osobowości. Wola znajduje się w bezpośrednim kontakcie z tym centrum i oddziałuje na wszystkie inne funkcje psychiczne – emocje, myśli, wyobraźnię i ciało. Diagram pomaga zrozumieć, że wola nie jest tylko siłą, lecz narzędziem integracji i kierowania psychiką.
3. Jak praktycznie rozwijać dobrą wolę według Assagiolego?
Rozwój woli zaczyna się od dezidentyfikacji „ja” od doświadczeń i ego. Assagioli zaleca ćwiczenia, w których stopniowo oddzielamy siebie od ciała, emocji, pragnień i myśli, a następnie potwierdzamy swoje centrum świadomości i woli. Dzięki temu uczymy się świadomie wybierać, kierować energią psychiczną i podejmować decyzje w zgodzie ze sobą, a nie pod wpływem impulsów.
4. Jak wola pomaga integrować rozproszone części osobowości?
Wola w psychosyntezie działa jak centrum koordynacyjne – obserwuje, porządkuje i harmonizuje wszystkie aspekty psychiki. Pozwala łączyć sprzeczne emocje, pragnienia i myśli w spójną całość, tak aby każda część osobowości mogła funkcjonować w zgodzie z świadomym „Ja”. To dzięki woli człowiek osiąga poczucie stabilności i wewnętrznej harmonii.
5. Czym różni się silna wola od dobrej woli w ujęciu Assagiolego?
Assagioli rozróżniał silną wolę – często skupioną na osiąganiu celów za wszelką cenę – od dobrej woli, która jest świadoma, integrująca i skierowana na rozwój oraz dobro. Dobra wola pozwala kierować sobą i innymi bez przemocy i kontroli, harmonizując wszystkie funkcje psychiczne. W praktyce oznacza to, że wybory i działania wynikają z wewnętrznej równowagi, a nie z lęku czy napięcia.
6. Dlaczego rozwijanie woli jest kluczowe dla świadomego życia?
Bez rozwiniętej woli człowiek staje się niewolnikiem impulsów, emocji i mechanizmów ego. Świadoma wola pozwala podejmować decyzje w zgodzie z prawdziwym „Ja”, integrować psychikę i kształtować życie według własnych wartości. To fundament psychosyntezy, dzięki któremu osiągamy nie tylko harmonię wewnętrzną, ale także poczucie sensu, kierunku i kontroli nad własnym rozwojem.
# udostępniono zdjęcia dzięki uprzejmości unsplash.com
Przypominam Ci o swoim koncie na BayCoffee, czyli platformie do wspierania internetowych twórców. Klikając w link poniżej, możesz wesprzeć moją działalność stawiając mi wirtualną kawę.

Dodaj komentarz